Benedykt Dąbrowski
Benedykt Dąbrowski

Benedykt Dąbrowski urodził się 14 sierpnia 1920 r. w Bydgoszczy (rodzice Jan i Bronisława z domu Janicka). Jego zainteresowanie lotnictwem zaczęło się już w szkole powszechnej - budował modele, startował na zawodach modelarskich itp. W 1932 r. rozpoczął edukację w Gimnazjum Matematyczno-Fizycznym im. Mikołaja Kopernika w Bydgoszczy. Po czterech klasach wstąpił do Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich w swym rodzinnym mieście. W związku z jej przeniesieniem, naukę ukończył w Krośnie. Potem szkolił się w Wyższej Szkole Pilotażu Myśliwskiego w Grudziądzu, którą ukończył 1 czerwca 1939 r. Otrzymał przydział jako starszy szeregowiec pilot do 114 eskadry w Warszawie, która w ramach wojennej organizacji lotnictwa weszła w skład Brygady Pościgowej.

1 września 1939 r., w dniu wybuchu wojny Dąbrowski przebywał wraz z eskadrą na lotnisku w Poniatowie pod Warszawą. Tego samego dnia, podczas pierwszej bitwy powietrznej II wojny światowej, zgłosił uszkodzenie niemieckiego bombowca w okolicach Warszawy. Brał również udział w kolejnych walkach, m.in. 5 września - lecąc w kluczu pięciu P.11 ze 114 eskadry, stoczył zaciętą walkę ze Stukasami i Bf 110 (w walce tej na ziemię spadły dwa Ju 87).

Wraz z upływem czasu, 114 eskadra przemieszczała się coraz bardziej na południowy-wschód: 12 września przybyła na lotnisko Łuszczów, skąd następnego dnia odleciała do Młynowa. W Łuszczowie pozostali jedynie Dąbrowski, ppor. Szumowski i pchor. Mierzwa, którzy mieli przyprowadzić pozostawione tam samoloty po dokonaniu napraw. Jedna z P.11 gotowa była już 14 września, toteż Dąbrowski samotnie wystartował i wziął kurs na Młynów. W rejonie Włodzimierza Wołyńskiego napotkał trzy Messerschmitty Bf 109. W walce nie miał szans i po paru chwilach został zestrzelony. Przypadek sprawił, iż jego samolot zahaczył o kilka drzew i ścinając przy tym ich konary wpadł wprost w leśniczówkę, co zamortyzowało siłę upadku. Rannego pilota z płonącego wraku wyciągnęli cywile. Dąbrowski trafił do szpitala we Włodzimierzu, gdzie przebywał jakiś czas, a następnie przewieziony został do Szpitala Ujazdowskiego w Warszawie. Z początku był leczony w dość prymitywnych warunkach, na skutek czego jego lewa noga z otwartym złamaniem zrosła się nieprawidłowo, skracając się o kilka centymetrów (nastąpiło zrośnięcie kości piszczelowej i strzałkowej).

Po ponad półtorarocznym leczeniu, wiosną 1941 r. Dąbrowski wyszedł o własnych siłach ze szpitala. Początkowo znalazł zatrudnienie w warszawskiej Fabryce Silników Lotniczych przy ul. Kaczej, później przeniósł się do Bydgoszczy i zamieszkał u swoich rodziców. Pracował jako kreślarz w utworzonym przez okupanta odpowiedniku dawnego urzędu ziemskiego. Latem 1942 r. pod pseudonimem "Balbo" wstąpił w szeregi Armii Krajowej - należał do Oddziału Lotniczego Komendy Głównej Armii Krajowej w Bydgoszczy. Zajmował się m.in. projektowaniem podziemnych ulotek, a w listopadzie 1943 r. zorganizował młodzieżową, dwunastoosobową grupę, która otrzymała nazwę Konspiracyjnej Szkoły Małoletnich Lotnictwa. Program teoretycznego szkolenia został oparty na obowiązującym w SPLdM w Bydgoszczy, gdzie uczęszczał sam Dąbrowski - uczył on swych podopiecznych m.in. historii polskiego lotnictwa, teorii lotu, aerodynamiki, nawigacji, meteorologii i nauki korzystania z przyrządów pokładowych. Chłopcy zapoznani zostali także z technikami walki w dywersji, sabotażu i obsługi broni palnej. Grupa przystąpiła do zadań sabotażowych, takich jak uszkadzanie przewodów energetycznych czy maszyn, rzucanie kamieni w okna Kriminalpolizei i kolczatek pod koła samochodów. Najsłynniejszym jednak zadaniem wykonanym przez nią było odebranie lotniska w Bydgoszczy Niemcom. Akcję tę, opatrzoną kryptonimem "Alicja", przeprowadzono 23 stycznia 1945 r. - Niemców wyparto z lotniska, zdobyto 68 samolotów, 128 spadochronów, kilka silników samolotowych, a także spore zapasy paliwa. Mimo dwóch kontrataków Niemców Dąbrowski utrzymał lotnisko aż do nadejścia Rosjan, w międzyczasie rozbrajając bomby lotnicze i zabezpieczając zapasy paliwa.

Po zajęciu Bydgoszczy przez Armię Czerwoną został zmuszony do przekazania lotniska Rosjanom (w drugiej połowie lutego 1945 r. stacjonowały tam m.in. trzy polskie pułki walczące na froncie). Sam został komendantem lotniska i pełnił tę funkcję do 1946 r. Wkrótce rozwiązał swą konspiracyjną szkołę, a sam zajął się zabezpieczaniem poniemieckiego sprzętu lotniczego pozostawionego na obszarze Polski. Później zatrudniony został w PLL "LOT" - latał jako pilot, a także pełnił funkcję komendanta portu lotniczego na Okęciu (do 1948 r.). Ponadto w latach 1945-1950 zajmował się transportem lotniczym bezcennych dóbr narodowych (latał m.in. do Paryża).

W lipcu 1950 r. został aresztowany w domu swoich rodziców w Bydgoszczy, podczas powrotu z urlopu spędzanego w Sopocie. Postawiono mu absurdalny zarzut usiłowania porwania polskiego samolotu i ucieczki nim na Zachód, a także nielegalnego posiadania broni (w czasie rewizji Urząd Bezpieczeństwa próbował podrzucić do jego mieszkania pistolet, co udaremniła żona Dąbrowskiego). W czasie śledztwa przy ul. Rakowieckiej doświadczał straszliwych tortur, które miały zmusić go do przyznania się do postawionych mu zarzutów: stójka nago w czasie mrozu, zamykanie w budzie psiej wypełnionej wodą aż po brodę, umieszczanie gorących jaj pod pachami, ubieranie w "sweter" z waty szklanej itp. Straszony był pogróżkami, że po śledztwie "pod pomidory nie będzie się nadawał". Skazany został na siedem lat więzienia - niewinnie, podobnie jak wielu innych polskich patriotów. Wyrok odbywał w kolonii karnej w Piechcinie koło Inowrocławia, gdzie znajdowały się kamieniołomy. Ze względu na niesprawną nogę zwolniony został z pracy fizycznej, był za to odpowiedzialny za więzienną bibliotekę i - przez krótki okres - kantynę. Jako więzień pomagał także strażnikom w uzupełnianiu ich edukacji, ucząc ich m.in. pisać wypracowania.

W lutym 1951 r. wyrok zmniejszono do 5 lat i ostatecznie Dąbrowski więzienie opuścił w 1955 r. Zajął się pracą w budownictwie. W lutym 1958 r. został w pełni zrehabilitowany i ponownie zatrudniony w PLL LOT. Brutalne śledztwo i więzienie pozostawiło jednak głęboki ślad na jego zdrowiu. Zmarł niespodziewanie 22 maja 1962 r. w Krakowie, w wieku 41 lat. Sekcja zwłok wykazała 16 mikrozawałów i ostatecznie rozległy zawał, który spowodował śmierć. Pochowany został na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.

Dąbrowski we wrześniu 1939 r. wykonał 17 lotów bojowych i brał udział w 11 walkach powietrznych. Na "liście Bajana" nie zaliczono mu żadnego zestrzelenia. Odznaczony był Krzyżem Walecznych. Po wojnie dał się poznać jako pisarz - w 1947 r. wydał swe wspomnienia z walk we wrześniu "114 start", a pod koniec lat pięćdziesiątych rozpoczął pisanie książki "Eskadry straceńców", której niestety nie ukończył. Publikował również w "Skrzydlatej Polsce". W Bydgoszczy na kamienicy przy ul. Królowej Jadwigi była umieszczona poświęcona mu tablica, jednakże skradziono ją parę lat po zamontowaniu.



Wojciech Zmyślony

Źródła:
fotografia ze zbiorów państwa Elżbiety i Renaty Zakrzewskich
materiały otrzymane dzięki uprzejmości: pana Marka Kasika, państwa Elżbiety i Renaty Zakrzewskich
Cynk J. B., Polskie lotnictwo myśliwskie w boju wrześniowym, AJ-Press, Gdańsk 2000
Konieczny J. R., Malinowski T., Mała encyklopedia lotników polskich, WKiŁ, Warszawa 1984
Pawlak J., Polskie eskadry w wojnie obronnej, WKiŁ, Warszawa 1991