Szymon Kita
Szymon Kita

Szymon Kita przyszedł na świat 29 października 1916 r. w Jędrzejowie w późniejszym województwie kieleckim, w rodzinie Władysława i Zuzanny z domu Kozik. Jako dziecko przeniósł się do majątku Stary Sławacinek koło Białej Podlaskiej, gdzie jego rodzice rozpoczęli pracę na własnym gospodarstwie rolnym. W Białej Podlaskiej (po uprzednim ukończeniu czteroklasowej szkoły powszechnej) uczęszczał do Państwowego Gimnazjum Męskiego im. Józefa Ignacego Kraszewskiego. W 1933 r. z powodów finansowych przerwał naukę i przez kilkanaście miesięcy pomagał rodzicom na gospodarstwie. Potem ochotniczo zgłosił się do Wojska Polskiego i od września 1934 r. służył w 84 Pułku Piechoty Strzelców Poleskich w Pińsku. W pułku ukończył Szkołę Podoficerską, po której awansowany został na starszego szeregowca. Życie w mundurze spodobało mu się, gdyż zdecydował się pozostać w wojsku na dłużej. Od 1 marca 1936 r. służył jako żołnierz służby nadterminowej. 10 marca został awansowany na kaprala i przeniesiony do kancelarii 84 Pułku. W sierpniu 1936 r. został mianowany dowódcą drużyny.

Kita zachęcony przez swego dowódcę kompanii, po ukazaniu się rozkazu o naborze do lotnictwa kandydatów z innych rodzajów broni, podjął starania, aby zmienić mundur na lotniczy. Wysłał podanie z zestawem dokumentów, pomyślnie przebrnął przez badania lekarskie u lekarza pułkowego w Pińsku i równie dobrze przeszedł wszelkie testy podczas trzydniowych kompleksowych sprawdzianów w słynnej "Cebuli", czyli Centrum Badań Lotniczo-Lekarskich w Warszawie, gdzie selekcja była bardzo ostra. Z prawie 1200 chętnych ostatecznie zakwalifikowano jedynie 230 zdolnych do służby w powietrzu. Od 15 sierpnia 1936 r. przebywał na kursie szybowcowym w Ustianowej w Bieszczadach (w grupie kpr. Lucjana Szemplińskiego), a następnie stawił się w 5 Pułku Lotniczym w Lidzie. 15 września rozpoczął naukę w Eskadrze Ćwiczebnej Pilotażu wraz z 45 podoficerami wywodzącymi się z najprzeróżniejszych jednostek Wojska Polskiego. Instruktorem grupy, do której należeli Kita i czterej inni uczniowie piloci, był sierż. pil. Aleksander Szott. Początkowo szkolenie obejmowało intensywne loty na RWD-8, zimą zajęcia teoretyczne oraz kurs obsługi samolotów, a wiosną i w początku lata 1937 r. loty i akrobację na PWS-18. W sierpniu 1937 r. miał miejsce ostatni etap nauki - ostre strzelanie na poligonie Pohulanka (atakowanie w powietrzu baloników, strzelanie do tarcz na ziemi i do imitowanych kolumn piechoty). We wrześniu 1937 r. jako pełnoprawny pilot Kita został przydzielony do 56 Eskadry Towarzyszącej, wyposażonej w Lubliny R-XIIIC i R-XIIID. Pilotując je, aż do wybuchu wojny brał udział w corocznych letnich i zimowych ćwiczeniach z armią, oraz w codziennych zadaniach wykonywanych z lotniska 5 Pułku. Podczas służby w Lidzie uczęszczał także na wieczorowe kursy gimnazjalne, przygotowujące do matury.

1 marca 1939 r. został mianowany kapralem zawodowym i jeszcze w tym samym miesiącu został instruktorem w Eskadrze Ćwiczebnej Pilotażu. Pozostał w niej kilka miesięcy, zajmując się szkoleniem w pilotażu podstawowym narybku 5 Pułku Lotniczego. Na krótko przed wybuchem wojny, po mobilizacji w dniach 24 i 25 sierpnia 1939 r., powrócił do 56 Eskadry, by wyruszyć z nią na polowe lotnisko. 25 sierpnia jednostkę przesunięto z Lidy do położonej parę kilometrów na północ wsi Czechowce, 30 sierpnia na lotnisko Lwów-Skniłów, a rankiem 31 sierpnia na lotnisko polowe Mrowla koło Dębicy.

Odlot do Mrowli związany był z podporządkowaniem eskadry lotnictwu Armii "Karpaty". Na odprawie 31 sierpnia dowódca eskadry kpt. obs. Marian Sukniewicz dokonał ostatecznego zestawienia załóg, wedle którego Kitę przydzielono do ppor. obs. Kazimierza Kuczy. Mimo to 1 września ok. godz. 7:00 na swój pierwszy lot bojowy poleciał z innym obserwatorem w celu ustalenia poziomu strat po bombardowaniu lotniska krośnieńskiego, a także z zadaniem odnalezienia zestrzelonych samolotów wroga.

Kolejny lot wykonał 4 września z ppor. Kuczą rozpoznając teren Słowacji od granicy przez Bardejov do Prešova, atakując przy okazji kolumnę wojska niemieckiego (obserwator wystrzelał cały zapas amunicji, a w zapamiętaniu trafił własny samolot).

Ta sama załoga 6 września miała bardzo dużo szczęścia w czasie lotu rozpoznawczego. W rejonie Bochni została silnie ostrzelana przez niemiecką jednostkę pancerną. Po przymusowym lądowaniu pomiędzy Bochnią a Tarnowem, spowodowanym przestrzeleniem zbiornika paliwa, prowizorycznym naprawieniu szkód i dolaniu benzyny, obydwaj lotnicy szczęśliwie wystartowali i wylądowali na lotnisku eskadry. Samolot nie nadawał się już do niczego, bowiem podczas lądowania złamało się skrzydło, którego zastrzały były - jak się okazało - przestrzelone.

Następnego dnia po południu Kita z por. obs. Edwardem Sienkiewiczem na RWD-8 bezskutecznie szukali miejsca pobytu sztabu gen. Antoniego Szyllinga, dowódcy Armii "Kraków", lądując wielokrotnie na przygodnych lądowiskach i uszkadzając ostatecznie maszynę. Po spędzonym we dworku noclegu, nazajutrz przybyli na nowe lotnisko eskadry w Nienadowej. Kolejne zadanie bojowe obaj lotnicy wykonali 8 września, lecąc na rozpoznanie rejonu Biecza. W trakcie lotu napotkali Henschla 126, jednak do wymiany ognia między samolotami nie doszło.

13 września Kicie przypadło w udziale bardzo szczególne zadania. Otrzymał rozkaz pilotowania Lublina R-XIIID z gen. Kazimierzem Sosnkowskim na pokładzie, którego przerzucił z lądowiska Biłka Szlachecka koło Lwowa do Przemyśla. 16 września został wysłany z grupą innych lotników na poszukiwanie paliwa. W Stanisławowie znalazł porzucony samolot RWD-14 "Czapla" i zabrał go na własne lotnisko. Po wkroczeniu do Polski Armii Czerwonej i rozkazie ewakuacji personelu i sprzętu do neutralnych krajów ościennych, 17 września o godz. 17:00 na "Czapli" przeleciał z lotniska Markowce do Czerniowiec w Rumunii. W tylnej kabinie zabrał ze sobą ppor. Kuczę.

18 września odprowadził samolot z Czerniowiec na lotnisko Tecuci. Po kilku dniach został przewieziony do ośrodka internowania w Calafat. W połowie listopada otrzymał paszport z francuską wizą. Po przybyciu do Bukaresztu oczekiwał na przerzut drogą morską do Francji. Nastąpiło to w porcie Balcik, dokąd zawinął grecki statek "Patris", który załadowany ponad miarę dowiózł wszystkich do Bejrutu w wigilię Bożego Narodzenia 1939 r. Po ponad tygodniowym pobycie w Libanie, luksusowym statkiem "Patria" dopłynął wreszcie do Marsylii, zawijając po drodze do Aleksandrii i Algieru. 18 stycznia 1940 r. skierowany został do Centrum Wyszkolenia Lotnictwa na lotnisku Lyon-Bron. Zgłosił się do wyjazdu do polskiego lotnictwa tworzonego w Wielkiej Brytanii i 28 lutego 1940 r. drogą morską dotarł do Southampton.

Od 29 lutego Kita przebywał w bazie RAF Eastchurch na wyspie Isle of Sheppey u ujścia Tamizy. Został wcielony do ochotniczej rezerwy brytyjskiego lotnictwa - Royal Air Force Volunteer Reserve. 12 sierpnia 1940 r. został skierowany do szkoły współpracy z armią 1 School of Army Cooperation w Old Sarum, gdzie przeszedł kurs wznawiający na samolotach Tiger Moth. 19 sierpnia został przeniesiony do jednostki wyszkolenia bojowego 5 Operational Training Unit w Aston Down, gdzie po trzech lotach zapoznawczych na Harvardach i Masterach rozpoczął przyspieszony kurs myśliwski za sterami Hurricane'ów.

Trzy tygodnie później, 10 września 1940 r., Kita dostał przydział do 85 Dywizjonu Myśliwskiego RAF (85 Squadronu). Jednostka również operowała na Hurricane'ach, a jej bazą było RAF Church Fenton w północnej Anglii. Kita nie zabawił tam długo, gdyż już 30 września dostał przeniesienie do 253 Dywizjonu Myśliwskiego RAF (253 Squadron). Brytyjski dywizjon, również wyposażony w Hurricane'y, stacjonował w Kenley u południowych granic Londynu i dzień w dzień brał udział w ciężkich starciach bitwy o Anglię. Przez cały październik i listopad Kita latał bojowo, często startując kilka razy dziennie. Prawie wszystkie zadania polegały na przechwyceniu nieprzyjacielskich samolotów, a trwały od kilkunastu minut do blisko dwóch godzin. Kita nie tylko nie dał się zestrzelić (co w tamtym okresie było swego rodzaju wyczynem), ale też sam kilkakrotnie atakował samoloty nieprzyjaciela. W swoim log-booku przy dacie 7 października odnotował informację o zniszczonym Heinklu 111 wspólnie z innym pilotem, a obok wpisu z 12 października o prawdopodobnym zestrzeleniu Messerschmitta 109. 28 października Kita odnotował uszkodzenie jednego Bf 109. Żadnego z tych zwycięstw nie uznano na "liście Bajana". Nie zachowały się też meldunki potwierdzające te zgłoszenia.

1 grudnia 1940 r. Kita wziął udział w patrolu nad Brighton. Ok. godz. 11:45 dziesięciu pilotów 253 Dywizjonu RAF stoczyło walkę z kilkoma Bf 109 z jednostki I./JG 3. Podczas starcia Kita został zestrzelony. Pociski Messerschmitta podziurawiły skrzydło samolotu, a pilota raniły w prawy łokieć. Kita zemdlał w powietrzu, a Hurricane I SW-L (P3678) spadł na drzewa sadu w pobliżu miasteczka Lewes koło Brighton w hrabstwie East Sussex. Z kabiny płonącego samolotu uratowali go cywile. Trafił do szpitala w Lewes. Leczenie i rehabilitacja zajęły ponad pięć miesięcy. Przeszedł trzy operacje, podczas których wyciągnięto mu z mięśni liczne odłamki. Po walce relacjonował, że i on zestrzelił samolot nieprzyjaciela (co pośrednio potwierdzili świadkowie na ziemi, obserwując, że poza Kitą spadł jeszcze inny samolot), jednak i tego zwycięstwa oficjalnie nie zaliczono. Adnotacja o zestrzeleniu Messerschmitta tego znajduje się natomiast w jego książce lotów.

3 maja 1941 r. Kita opuścił szpital. Po urlopie wypoczynkowym, od 13 czerwca 1941 r. przebywał w Bazie Sił Powietrznych w Blackpool. 9 lipca skierowano go do jednostki wyszkolenia bojowego 61 Operational Training Unit w Heston, gdzie wykonał kilka lotów na Masterze w ramach wznowienia nawyków pilotażowych oraz zapoznał się ze Spitfirem, ćwicząc przeloty, lądowania i akrobację. Z powodu obrażeń odniesionych po zestrzeleniu źle znosił warunki szkolenia. Ostatecznie ze względu na uszczerbek na zdrowiu zabroniono mu wykonywania lotów na wysokości powyżej 10 000 stóp (ok. 3300 metrów), co de facto oznaczało koniec jego latania bojowego. Jako pilot nieoperacyjny 14 lipca został przeniesiony do eskadry współpracy z obroną przeciwlotniczą 11 Grupy Myśliwskiej RAF - 11 Group Anti-Aircraft Cooperation Flight w bazie RAF Croydon. Jednostka operowała na różnych typach samolotów, m.in. Lysanderach i Hurricane'ach. Zadaniem pilotów było ciągnięcie na długich linkach rękawów, do których wstrzeliwali się w ramach ćwiczeń żołnierzy artylerii przeciwlotniczej. Wykonywano także pozorowane ataki z lotu nurkowego na stanowiska obrony przeciwlotniczej. Na zadania startował nie tylko z macierzystego lotniska, ale także z innych baz używanych przez wydzielone klucze jednostki - m.in. z Merston, Hornchurch oraz Northolt. W eskadrze Kita zetknął się także z dwusilnikowcami, laszując się na Blenheimie, na którym wykonał dwa loty transportowe. Z czasem zaistniała potrzeba, by przeszkolił się na tym typie samolotu oficjalnie, w jednostce szkolnej.

21 września 1941 r. został przydzielony do jednostki wyszkolenia bojowego 51 Operational Training Unit w Cranfield, trenującej załogi nocnych myśliwców na samolotach typu Blenheim i Havoc. Jego przydział służył wyłącznie przeszkoleniu do latania nieoperacyjnego. Do 30 września wykonał serię lotów zapoznawczych za sterami Oxfordów oraz znanych mu już Blenheimów. Na początku października wrócił do swojej eskadry w Croydon. 19 listopada 1941 r. rozbudowano ją do etatu dywizjonu i przemianowano na 287 Dywizjon RAF (287 Squadron), ale jej zadania nie zmieniły się. Mniej więcej w tym okresie Kita (oprócz Hurricane'ów, Lysanderów i Blenheimów) zaczął pilotować dwumotorowe Hudsony.

Wiosną 1942 r. obowiązki Kity ponownie uległy zmianie. 10 kwietnia został przeniesiony do 1 Flight Ferry Training Unit, jednostki wyszkolenia pilotów rozprowadzających bazującej w Lyneham. Został tam przygotowany do wykonywania zadań przerzucania samolotów z jednego lotniska na inne. Latał tam na Oxfordach, Blenheimach, Masterach i Hurricane'ach, ćwicząc głównie lądowania oraz przeloty nawigacyjne nad Anglią. 14 maja 1942 r. odszedł z jednostki, a 15 czerwca dostał rozkaz wyjazdu do Afryki. Po przygotowaniu (pobranie ekwipunku tropikalnego, szczepienia) wyruszył w drogę i 9 lipca przybył drogą morską na Złote Wybrzeże (obecnie Ghana). Został włączony do Oddziału Polskiego w Takoradi, będącego jednostką rozprowadzającą. Jego zadaniem było transportowanie samolotów na trasach w poprzek Afryki, ze Złotego Wybrzeża (dokąd maszyny docierały drogą morską z Ameryki Północnej), aż do Egiptu i Palestyny. Kita pilotował Hurricane'y, Spitfire'y, Baltimore'y i Venture'y. Trasa składała się zwykle z ponad 10 etapów, a droga zajmowała ponad tydzień. Z powrotem piloci wracali w większych grupach, jako pasażerowie maszyn RAF, linii lotniczych British Overseas Airways Corporation lub USAAF, takich jak DC-3, DC-4, Hudsony, Ensigny czy Liberatory. Kita przetransportował łącznie 16 samolotów przez Czarny Kontynent, za każdym razem bezpiecznie doprowadzając je na miejsce przeznaczenia. Pech dopisał mu tylko raz, gdy wracał ze swojego drugiego konwoju jako pasażer. 1 października 1942 r. Hudson z 267 Dywizjonu RAF (267 Squadron) pilotowany przez F/O Heatha wylądował przymusowo 2 godziny i 45 minut po starcie z lotniska Summit w Sudanie. Maszyna siadała bez podwozia, i - co gorsza - na zupełnym pustkowiu. Załoga i pasażerowie niewątpliwie najedli się dużo strachu, oczekując aż cztery dni na pomoc, która nadeszła dopiero drogą lądową. W czasie pobytu na Czarnym Lądzie Kicie dokuczała też malaria, przez co trzy razy trafiał do szpitala na miesięczne leczenie: we wrześniu 1942 r. oraz w czerwcu i połowie lipca 1943 r.

Ostatni lot w Afryce Kita wykonał 24 lutego 1944 r., dostarczając Venturę na egipskie lotnisko Kasfareet. 19 kwietnia wyruszył w drogę powrotną do Wielkiej Brytanii. Leciał transportowym DC-3 należącym do BOAC przez Marble Arch, Castle Benito, Oujdę, Rabat i Gibraltar do Whitchurch, gdzie samolot dotarł 23 kwietnia. W ramach odpoczynku od latania dostał przydział do Bazy Sił Powietrznych w Blackpool. Po trzech miesiącach, 10 czerwca 1944 r. został skierowany do polskiej szkoły pilotażu początkowego 25 (Polish) Elementary Flying Training School w Hucknall. 16 czerwca rozpoczął kurs dla instruktorów pilotażu. Z nieznanych przyczyn nie ukończył go. 1 listopada 1944 r. odszedł do szkoły pilotażu podstawowego 16 (Polish) Service Flying Training School w Newton na kurs wznawiający pilotażu samolotów dwusilnikowych. Po jego ukończeniu, 20 marca 1945 r. został przydzielony na dodatkowe szkolenie w składzie brytyjskiej jednostki zaawansowanego wyszkolenia pilotów 3 (Pilot) Advanced Flying Unit w South Cerney. Latał w niej na Oxfordach. Podczas służby dwukrotnie był delegowany na kurs podejścia do lądowania bez widoczności (Blind Approach Training): od 18 do 20 maja w ramach jednostki 1539 BAT Flight (stacjonującej również w South Cerney) oraz od 11 do 15 lipca 1945 r. (w 1547 BAT Flight w Watchfield).

18 września 1945 r. Kita odszedł do Bazy Sił Powietrznych, przeniesionej po wojnie z Blackpool do Dunholme Lodge. Aż do rozformowania polskiego lotnictwa nie siadł więcej za sterami samolotu. W Wielkiej Brytanii wykonał łącznie 52 loty bojowe, z czego większość w czasie bitwy o Anglię. Odznaczony był dwukrotnie Krzyżem Walecznych, Medalem Lotniczym, Polowym Znakiem Pilota (nr 349), Odznaką Honorową za Rany i Kontuzje oraz pamiątkowymi medalami brytyjskimi. Na początku 1947 r. wstąpił do Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia, jednak ostatecznie postanowił powrócić do kraju. Zdemobilizował się w polskiej randze starszego sierżanta i brytyjskiej Warrant Officera.

24 lipca 1947 r. przybył drogą morską do Polski. Osiadł na Ziemi Lubuskiej. Nowe życie w cywilu dla zawodowego żołnierza nie było łatwe, a nowy ustrój i mroczne, stalinowskie lata były dodatkowym utrudnieniem. Wszelkie starania o pracę spotykały się zawsze z decyzją odmowną, zwykle z powodu "braku etatów". Ostatecznie rozpoczął pracę w Państwowym Gospodarstwie Rolnym w Nowogrodzie Bobrzańskim, a następnie w Zakładach Eksploatacji Żwiru w tej samej miejscowości. Później biuro zakładów zostało przeniesione do pobliskiej Zielonej Góry i tam ostatecznie Kita zamieszkał. Na emeryturę przeszedł 1 stycznia 1976 r.

Pozostawił po sobie wspomnienia z lat wojny (obszerne z kampanii wrześniowej i fragmenty z brytyjskich dywizjonów z 1940 r.), które spisał na prośbę asa myśliwskiego, a po wojnie znanego pisarza lotniczego płk. pil. Wacława Króla, opracowującego historię polskich jednostek lotniczych.

Starszy sierżant Szymon Kita zmarł 29 września 1980 r. w Zielonej Górze. Miał 63 lata. Spoczął na zielonogórskim cmentarzu komunalnym przy ul. Wrocławskiej. Ożenił się w 1951 r., na świat przyszły dwie córki: Wiktoria i Jolanta.



Zbigniew Charytoniuk, Wojciech Zmyślony

Źródła:
fotografia ze zbiorów pani Jolanty Kity
materiały otrzymane dzięki uprzejmości pani Jolaty Kity
dokumenty z Instytutu Polskiego i Muzeum Sikorskiego w Londynie