Wacław Włodarczyk
Wacław Włodarczyk

Wacław Michał Włodarczyk urodził się 5 września 1917 r. w Łasku, miejscowości leżącej ok. 30 km na południowy zachód od Łodzi. Po ukończeniu szkoły powszechnej trafił do Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki w Łasku. Tam w 1938 r. z powodzeniem przystąpił do egzaminu dojrzałości. Była to szkoła prywatna, którą Włodarczyk postanowił opłacić sam. Wieczorami dorabiał w miejscowej cukierni, która mieściła się w budynku należącym jego ojca. Dwa lata takiego zarobkowania pozwoliły mu uzbierać kwotę odpowiadającą rocznemu czesnemu. Udzielał też korepetycji. Marzenie o lataniu, podobnie jak w przypadku wielu jego rówieśników, powstało bardzo wcześnie, gdy w wieku 12 lat zobaczył lecący nad Łaskiem samolot. Maszyna przymusowo lądowała na pobliskiej łące. Ten moment okazał się być przełomowym, choć w zamyśle rodziców Włodarczyk miał zostać księdzem (przez wiele lat był zresztą ministrantem).

Włodarczyk został przyjęty do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Latem 1938 r. odbył kurs szybowcowy w Ustianowej, zdobywając kategorię "C", a we wrześniu trafił na dywizyjny kurs podchorążych rezerwy przy 80 Pułku Piechoty w Słonimie (w 20 Dywizji Piechoty). Po przejściu trzymiesięcznego okresu rekruckiego z początkiem stycznia 1939 r. znalazł się w Dęblinie. Rozpoczęła się żmudna nauka, a później loty. Włodarczyk zdążył zasiąść za sterami RWD-8 oraz PWS-26, na którym latem 1939 r. kręcił już akrobacje. Niestety, tzw. XIV promocja, a wśród niej Włodarczyk, przymusowo zakończyła szkolenie w Polsce w momencie wybuchu wojny.

Włodarczyk nie brał udziału w wojnie obronnej Polski. Przeżył bombardowanie własnego lotniska, potem ewakuował się na południowy wschód Polski. 17 września 1939 r., gdy dotarł do niego rozkaz przejścia za granicę, był około 50 kilometrów od pogranicza polsko-rumuńsko-węgierskiego. Dotarł na Węgry, gdzie w miejscowości Nagyakata został umieszczony w obozie internowania, mieszczącym się w budynku szkolnym. Wkrótce wraz z trójką kolegów: Zdzisławem Uchwatem, Julianem Wielgoszem i Czesławem Wasilewskim postanowił spróbować szczęścia, uciekając w kierunku Budapesztu. Tam, dzięki odnalezieniu polskiego konsulatu, udało się zdobyć dokumenty umożliwiające dalszą podróż przez Belgrad i Ateny. W Pireusie trójka podchorążych zaokrętowała się się na płynący do Marsylii statek "Attica" i po trwającym od 25 do 30 października rejsie dotarła do Francji.

We Francji Włodarczyk trafił do Lyonu, gdzie oczekiwał na przydział, który nigdy nie nastąpił. Po upadku Francji kolejny raz musiał ewakuować się pociągiem do St. Jean de Luz i zaokrętował się na płynący do Liverpoolu "Arandora Star". Na Wyspach trafił 28 czerwca 1940 r. do obozu w szkockim Kirkham, po czym 25 sierpnia 1940 r. wysłano go do Weeton, gdzie przebywał do 6 grudnia 1940 r. Stamtąd trafił do Blackpool, gdzie podczas trwających kilka miesięcy wykładów teoretycznych, będących pierwszym krokiem przed wysłaniem do ośrodka szkolenia, wraz z siedmioma innymi Polakami mieszkał w wynajmowanej willi.

22 czerwca 1941 r. został skierowany do szkoły pilotażu początkowego 15 EFTS w Carlisle, gdzie przebywał do 2 sierpnia. Pierwszy swój lot w Anglii, oczywiście w towarzystwie instruktora, na samolocie Magister wykonał już dzień po przybyciu do Carlisle, natomiast pierwszy lot solowy miał miejsce 30 czerwca. Po potwierdzeniu umiejętności prowadzenia samolotu, 6 sierpnia Włodarczyk został wysłany do szkoły pilotażu podstawowego 3 SFTS w South Cerney, gdzie już 7 sierpnia zasiadł za sterami dwusilnikowego Oxforda. Przeszkolenie na tym typie samolotu zakończył 30 października 1941 r. Po krótkim urlopie, 9 listopada, został skierowany do jednostki wyszkolenia bojowego 18 Operational Training Unit (18 OTU) w Bramcote na kurs szkolenia bojowego i zgrywania załóg. Tu po szkoleniu teoretycznym przyszła pora na loty na większej maszynie, jaką był Wellington. Pierwszy raz za jej sterami poleciał 14 kwietnia 1942 r. jako drugi pilot wraz z W/O Walkinshay'em, a pierwszy lot solowy wykonał następnego dnia. Wkrótce poczęła krystalizować się jego załoga. W jej skład weszli: nawigator F/O Albin Gułyn, radiotelegrafista Sgt Zygmunt Rausiński oraz strzelcy pokładowi Sgt Jan Cieszyński i Sgt Mieczysław Dadej. Włodarczyk, który jak cała jego tzw. XIV promocja z powodu wybuchu wojny nie ukończył SPL w Dęblinie, przez cały czas pozostawał w polskim stopniu kaprala podchorążego i dopiero w okresie pobytu w Bramcote został awansowany do stopnia podporucznika oraz angielskiego Pilot Officera.

Pobyt w 18 OTU zakończył się dla Włodarczyka 11 czerwca 1942 r., po czym trafił do 300 Dywizjonu Bombowego "Ziemi Mazowieckiej", który wówczas stacjonował na lotnisku w Ingham. Swój pierwszy (a zarazem zapoznawczy) lot bojowy odbył nocą z 22 na 23 czerwca 1942 r. nad Emden, jako drugi pilot w załodze F/O Andrzeja Miszewskiego z F/O Rudolfem Tabaczyńskim, F/Lt Stanisławem Depowskim oraz Sgt Edmundem Tuliszką i Sgt Janem Rawskim. Jego kolejny lot bojowy (z tą samą załogą) to minowanie wybrzeży niemieckiej wyspy Borkum nocą z 23 na 24 czerwca oraz bombardowanie Bremy z załogą F/Sgt Bronisława Hułasa nocą z 25 na 26 czerwca. Mimo że nabył już doświadczenia w pilotażu Wellingtona IV, kolejny lot - bombardowanie Bremy nocą z 2 na 3 lipca wykonał raz jeszcze z załogą Miniszewskiego jako drugi pilot. Wkrótce potem został oddelegowany na krótki okres (od 6 do 12 lipca) na stację RAF Mildenhall, na kurs podejścia do lądowania bez widoczności (ponownie pilotował Oxfordy). Dzień po powrocie do dywizjonu wziął udział w bombardowaniu Duisburga w załodze F/Sgt Hułasa jako drugi pilot, a nocą z 21 na 22 lipca po raz kolejny bombardował Duisburg, lecąc tym razem z własną załogą jako pierwszy pilot (asystował mu Sgt Karol Twardawa). W lipcu brał udział jeszcze w trzech nalotach: na Duisburg, Hamburg oraz Düsseldorf. W sierpniu bombardował kolejno: Mainz (dwukrotnie), Düseldorf, Osnabrück, Kassel. Wrzesień był również dlań bardzo pracowity: minował wody w okolicy Helgolandu i bombardował Frankfurt. Nocą z 10 na 11 września przymusowo lądował 30 minut po starcie z powodu awarii maszyny, która miała tego dnia znaleźć się nad Düsseldorfem. Nikomu z załogi nic się nie stało i cztery noce później Włodarczyk wykonał lot bojowy nad Wilhelmshaven, a dzień później minowanie. Miesiąc przypieczętował lotem nad Kilonię. W październiku wykonał dwa loty bojowe: nad Krefeld oraz na minowanie wybrzeża francuskiego w rejonie Lorient. Listopad rozpoczął lotem nad Danię z zadaniem minowania wybrzeża ze swoją starą załogą, po czym na takie samo zadanie poleciał dnia następnego, przy czym F/O Gułyna zastąpił nawigator F/O Lubomir Borowicz. Po tym locie Włodarczyk wziął krótki urlop. W tym czasie z jego załogą w nocy z 8 na 9 listopada 1942 r. poleciał pilot Sgt Stefan Chmielowski, zadaniem było kolejne minowanie wybrzeża duńskiego. Samolot został zestrzelony, a z załogi uratowali się jedynie pilot oraz Sgt Dadej, trafiając do niewoli.

Po powrocie z urlopu Włodarczyk dowiedział się o tragedii swych kolegów. Sam jednak musiał latać dalej i nocą z 9 na 10 listopada z załogą: F/Lt Bolesław Biliński, Sgt Henryk Wesołowski, Sgt Edward Gastoł i Sgt Wacław Dzikiewicz poleciał nad Hamburg. Cztery dni później minował St. Nazaire, a swój listopadowy dorobek zakończył bombardowaniem Essen (w tym locie F/O Gułyn powrócił do latania bojowego, zmieniając F/Lt Bilińskiego). W grudniu Włodarczyk brał udział w nalocie na Turyn, minowaniu Lorient (oba loty z załogą w zmienionym składzie: F/O Gułyn, Sgt Kaczmarek, Sgt Władysław Thier, Sgt Jerzy Buckiewicz), dwukrotnym minowaniu Den Helder, minowaniu wód w rejonie St. Nazaire. Ostatni swój lot bojowy (załoga F/O Gułyn, Sgt Kaczmarek, Sgt Dzikiewicz i Sgt Władysław Stec) wykonał nocą z 13 na 14 stycznia 1943 r., a zadaniem tym było minowanie rejonu Lorient. Ogółem brał udział w 32 lotach bojowych, trwających w sumie 178 godzin.

Włodarczyk z 300 dywizjonem pożegnał się 1 lutego 1943 r. Trzy dni później znalazł się ponownie w 18 OTU w Bramcote, tym razem jako instruktor. W tej roli odbył kilka lotów na Wellingtonach, po czym od 25 lutego do 29 marca był kursantem w szkole instruktorów pilotażu 3 Flying Instructors School w Hullavington, gdzie latano na znanych mu Oxfordach. 1 kwietnia powrócił do 18 OTU (przeniesionego tymczasem do Finningley), gdzie znów zajął się szkoleniem pilotów w trudnej sztuce utrzymania w ryzach Wellingtona. Ostatni swój lot w tym ośrodku odbył 15 września 1943 r. W październiku trafił do polskiej szkoły pilotażu podstawowego 16 (Polish) Service Flying Training School w Newton na kurs wznawiający, ukończył go 12 grudnia 1943 r. W lutym 1944 r. został wysłany do Afryki Północnej, gdzie wcielono go do 216 Grupy Transportowej RAF (216 Transport Group). Początkowo za sterami DC-3 oraz Wellingtonów różnych wersji latał nad Egiptem. W kwietniu zasiadł w kabinie innej potężnej maszyny - Halifaksa. Trudno wymienić wszystkie lotniska docelowe, na które latał - wśród nich były m.in. Kair, Rabat, Maison Blanche, Dakar, Takoradi, Freetown, Oran, Blida i Gibraltar.

Od czerwca 1944 r. jego powietrzne trasy wiodły nad Iranem, Zatoką Perską i Indiami: latał do Bahrajnu, Karaczi i Jiwani. Na tej ostatniej trasie zdarzyło mu się polecieć jako drugi pilot za sterami olbrzymiej łodzi latającej Sunderland. Czasem trafiały się loty za sterami mniejszych maszyn takich jak Anson, niemniej wciąż dominowały ciężkie samoloty bombowe i transportowe. Przez pewien czas latał też nad Włochami. Od września 1944 r. (jako pierwszy lub drugi pilot) latał z kolei na amerykańskich maszynach typu Liberator. Właśnie na tychże samolotach powrócił do poprzednich egzotycznych tras wiodących do Oranu, Kairu, Tunisu, Rabatu czy na Maltę. Ostatni swój dalekodystansowy lot wykonał 22 kwietnia 1945 r. pilotując DC-3 na trasie Kair-Algier. Końcowym akcentem jego transportowej służby w rejonie Morza Śródziemnego był przelot z Algieru do Anglii 8 maja 1945 r., kiedy cała Europa cieszyła się z zakończenia działań wojennych.

Wkrótce Włodarczyk dostał przydział do 301 Dywizjonu Transportowego "Ziemi Pomorskiej - Obrońców Warszawy", który wówczas stacjonował na lotnisku Blackbushe. Pierwszy lot, jako drugi pilot z załogą znanego mu F/O Twardawy, odbył na maszynie typu Warwick 26 maja 1945 r. Później przyszła pora na loty w roli pierwszego pilota, w tym również na dalszych trasach, jak następująca: Blackbushe-Istres, dalej do Neapolu, do Aten, z powrotem do Neapolu, wreszcie do Lyonu i do Anglii, co zajęło załodze Włodarczyka sześć dni od 6 do 12 września. Kolejnym długim lotem był ten październikowy, do stolicy Norwegii. Poza lokalnymi były jeszcze dalekie loty do Neapolu w listopadzie i grudniu 1945 r. Ostatni swój lot na Warwicku Włodarczyk wykonał 15 stycznia 1946 r. zamykając tym samym bilans godzin spędzonych w powietrzu liczbą 1313.

W 1946 r. skierowany został na pewien czas do 304 Dywizjonu Transportowego "Ziemi Śląskiej", jednak nie wykonywał tam lotów. Niebawem trafił na stację RAF Framlingham i włączony został do Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia, w którym to pozostał do marca 1948 r. Służbę w lotnictwie polskim zakończył w stopniu kapitana i Flight Lieutenanta, za zasługi wojenne odznaczony został Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari (nr 8382), trzykrotnie Krzyżem Walecznych i Polowym Znakiem Pilota (nr 1213).

Osiadł w Anglii. Początkowo podjął nocną pracę przy sortowaniu listów na poczcie, by zarobić na rozpoczęte właśnie studia w Portsmouth. Niestety praca po godzinach oraz utrzymanie rodziny sprawiło, że przerwał naukę i zatrudnił się na pełny etat na położonej blisko domu poczcie w Harrow nieopodal Londynu. Tam też w 1982 r. doczekał emerytury, na którą przeszedł jako zasłużony pracownik, kierownik działu.

Major w stanie spoczynku Wacław Włodarczyk zmarł w Łasku 16 marca 2010 r w wieku 92 lat. Spoczął na cmentarzu rzymskokatolickim przy ul. Objazdowej w Łasku. Był żonaty już w czasie wojny, doczekał się dwójki dzieci.



Piotr Sikora

Źródła:
fotografia ze zbiorów pana Wacława Włodarczyka
materiały otrzymane dzięki uprzejmości pana Wacława Włodarczyka
dokumenty z Instytutu Polskiego i Muzeum Sikorskiego w Londynie
dokumenty ze Stowarzyszenia Lotników Polskich w Londynie