Ostatni lot por. pil. Józefa Bondara


W sobotni poranek 28 czerwca 1941 r. w miejscowości Aubers, przy ulicy rue de Pietre, rozbił się brytyjski Spitfire. Na pokładzie maszyny był P/O Józef Bondar, pilot Polskich Sił Powietrznych. Został pochowany na Brytyjskim Cmentarzu Wojennym przy ulicy route d'Herlies, gdzie spoczywa do dziś. Artykuł przedstawia losy tego człowieka i szczegóły jego ostatniego lotu bojowego.

Józef Bondar urodził się 8 lipca 1916 r. w miejscowości Trycze na terenie przedwojennego województwa białostockiego z rodziców Aleksandra i Anny z domu Łozowskiej. Uczęszczał do czterech klas szkoły powszechnej w Tryczach, potem do Seminarium Nauczycielskiego w Grodnie. Tam zdał maturę w 1936 r. Mówił płynnie po francusku i rosyjsku. Od 1 września 1936 r. służył w Wojsku Polskim, przechodząc początkowo kurs unitarny w Szkole Podchorążych Piechoty. Od stycznia 1937 r. do połowy czerwca 1939 r. był słuchaczem Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Ukończył ją w XII promocji, z 20 lokatą na swym roczniku. Wyszkolony na myśliwca, ze starszeństwem 1 sierpnia 1939 r. promowany został na stopień podporucznika. 15 czerwca 1939 r. został przydzielony do 151 eskadry myśliwskiej, w ramach mobilizacji włączonej do Lotnictwa Samodzielnej Grupy Operacyjnej "Narew". W jednostce latał na przestarzałych myśliwcach PZL P.7, konstrukcji z początku lat trzydziestych.

1 września 1939 r. Hitler rzucił swoje oddziały przeciwko Polsce. Bondar o swoim udziale w kampanii wrześniowej pisał w składanym we Francji pod koniec 1939 r. raporcie. Wspominał, że od 1 do 8 września dowodzona przez por. Józefa Brzezińskiego 151 eskadra stacjonowała na lądowisku Biel (100 km na północny wschód od Warszawy). W tym okresie wykonał on pierwszy lot bojowy, eskortę samolotu rozpoznawczego wzdłuż niemieckiej granicy. Z Bielu wykonał nie mniej niż 4 loty. Później eskadrę przeniesiono do Ceranowa, gdzie stacjonowała w dniach 8-9 września. Stamtąd startował raz. Dwa dni później eskadrę przesunięto do Brześcia Litewskiego, skąd wykonał jeden lot bojowy. Z Brześcia odjechał z jednostką do Liliatynia i pozostał tam od 12 do 17 września. Po agresji sowieckiej 17 września, na rozkaz płk. Pawlikowskiego, przekroczył granicę rumuńską i wylądował w Czerniowcach (obecnie na terenie Mołdawii). Wyjechał do Bukaresztu, gdzie przebywał do 25 września. Do Marsylii przybył 16 października z paszportem numer 254574, natomiast na stacji zbornej zameldował się 18 października.

Ten młody pilot w kampanii wrześniowej wykonał ogółem 9 lotów bojowych (w czasie 16 godzin), 6 razy walczył z nieprzyjacielem, a jego samolot był trafiony 3 razy. Jego dowódcy ocenili go jako bardzo dobrego, odważnego, chętnego pilota o bardzo pozytywnym nastawieniu do latania. Został nawet przedstawiony do dekoracji Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari, jednak odznaczenia tego nigdy nie otrzymał.

Służąc w polskim lotnictwie tworzonym u boku Armée de l'air Bondar latał w szkole strzelców samolotowych w Rabacie w Maroku. Holował tam cele powietrzne dla uczniów-strzelców. Po upadku Francji drogą morską ewakuował się w grupie polskich lotników do Anglii, docierając tam 16 lipca 1940 r. 30 sierpnia był już w Blackpool, miejscowości w hrabstwie Lancashire. Otrzymawszy służbowy numer P-1068, w ciągu kolejnych miesięcy nauczył się języka angielskiego, zanim po raz kolejny trafił do szkoły pilotażu na okres od marca do maja 1941 r. W brytyjskich samolotach manetka przepustnicy poruszała się w stronę przeciwną do kierunku znanego Polakom z polskich i francuskich maszyn. Trzeba było wyrobić sobie ten nowy zwyczaj, podobnie jak poznać obsługę innych urządzeń - chowanego podwozia, klap, radia i przyrządów wyskalowanych w brytyjskich miarach: stopach, milach etc.

W maju 1941 r. Bondar przeszkolił się na myśliwcach w jednostce szkolenia operacyjnego 56 OTU, a 18 maja 1941 r. otrzymał przydział do osławionego już 303 Dywizjonu Myśliwskiego im. Tadeusza Kościuszki. Na lotnisko jednostki przybył dopiero 3 czerwca, po dwutygodniowym urlopie. Po kilku lotach zapoznawczych za sterami nowego typu samolotu, jakim dla niego był Spitfire, 16 czerwca wziął udział w swoim pierwszym locie bojowym w Polskich Siłach Powietrznych w Anglii. Było to wymiatanie, polegające na sprowokowaniu samolotów Luftwaffe do wzbicia się w powietrze i stoczeniu walki, w której Niemcy mieli stracić samoloty.

Jego drugi lot bojowy miał miejsce następnego dnia, czyli 17 czerwca. W locie tym Bondar został zestrzelony w walce pomiędzy Dover a Folkstone. Zdołał wyskoczyć na spadochronie, jednak odniósł lekkie obrażenia. Mimo tego, do latania bojowego powrócił już niedługo potem.

W dniach 23, 24 i 25 czerwca brał udział w "Circusach" - rajdach bombowców (wówczas przede wszystkim Blenheimów IV) z osłoną - zwykle przynajmniej około 100 myśliwców i 20 bombowców. Celami nalotów były odpowiednio Chocques, Comines, St. Omer i Hazebrouck. 23 czerwca Bondar zgłosił prawdopodobne zestrzelenie Messerschmitta Bf 109E. W swoim meldunku pisał: "Zobaczyłem cztery Me 109E szykujące się do ataku na Spitfire'a. Ostrzelałem jednego z nich od tyłu z odległości 200 jardów, co poskutkowało krótkimi eksplozjami od pocisków działek, po czym zobaczyłem, że pilot [Messerschmitta] nie manewruje. Wrogi samolot przeszedł w pionowe nurkowanie i był widziany blisko ziemi, ale nie zaobserwowano miejsca upadku. Zużyta amunicja: 12 pocisków na działko". To zwycięstwo miało miejsce o godzinie 10.30 nad Desvres, na wysokości 12 000 stóp. Celem bombowców była elektrownia w Chocques. W tym locie Royal Air Force straciło dwa Blenheimy.

28 czerwca, Bondar był jednym z 12 pilotów 303 dywizjonu, którzy brali udział w locie "Circus 26". Celem - oznaczonym jako Z.195 - była elektrownia w Comines. O godzinie 7.55 w Northolt dwunastu pilotów podzielonych było na trzy sekcje:
F/Lt Tadeusz Arentowicz (dowódca)
F/O Walery Żak
F/O Jan Zumbach
F/Sgt Kazimierz Wünsche
F/O Wiktor Strzembosz
F/Sgt Mirosław Wojciechowski
F/O Aleksander Wróblewski
P/O Maciej Lipiński
F/O Wojciech Kołaczkowski
P/O Józef Bondar
P/O Władysław Drecki
F/Sgt Marian Bełc

Tego dnia z 303 dywizjonem zdecydował się polecieć także brytyjski dowódca I Skrzydła Myśliwskiego, W/Cdr Jonh Kent.

24 Blenheimy ze 18, 21, 139 oraz 226 squadronu miały zniszczyć elektrownię w Comines, cel bezskutecznie atakowany już uprzednio: 24 czerwca ("Circus 21") oraz 26 czerwca ("Circus 24"). O godzinie 7.30 dwusilnikowce wystartowały ze swych baz. 23 samoloty spotkały się ze swoją eskortą nad Martlesham (hrabstwo Suffolk) i wyruszyły w stronę francuskiego brzegu. W rejonie Dunkierki przekroczyły go jednak jedynie 22 samoloty, gdyż jeden z Blenheimów musiał zawrócić. Bezpośrednia eskorta składała się z dywizjonów 303, 306, 308 oraz z 3 squadronu. W sumie 19 squadronów myśliwskich było zaangażowanych w operację (razem około 220 samolotów). O godzinie 8.30, nadlatując od strony północnej, Blenheimy zrzuciły 22 tony bomb na cel, który po nalocie został zamknięty na trzy miesiące. Niestety, przy okazji życie straciło sześciu Francuzów, cywilnych robotników elektrowni.

Niemiecka odpowiedź na pojawienie się brytyjskich samolotów nad Francją nie była zbyt skuteczna. Ogień obrony przeciwlotniczej w Dunkierce, Gravelines i Lille był słaby. Działa w Ruminghem w Pas-de-Calais trafiły za to Hurricane'a IIB (AP516) pilotowanego przez P/O Józefa Żulikowskiego z 306 dywizjonu. Samolot rozbił się w Norterque, ale pilot zdążył wyskoczyć na spadochronie. Wspomagany przez lokalną ludność cywilną po sześciu miesiącach powrócił do Anglii. W rejonie Hazebrouck 308 dywizjon zestrzelił dwa Messerschmitty Bf 109.

Ostatnia sekcja 303 dywizjonu w składzie Kołaczkowski (prowadzący), Bondar, Drecki i Bełc po ataku dwóch fal Messerschmittów Bf 109 (najpierw trzy, potem dwie maszyny) nad Comines skręciła ostro na prawo. Wywiązała się gwałtowna walka kołowa, po której Spitfire'y oderwały się od nieprzyjaciela i odleciały na zachód. W tym momencie Kołaczkowski zobaczył, że pilotowany przez jego bocznego P/O Bondara Spitfire IIB (P8346) ciągnie za sobą smugę białego dymu. Samolot był nowiutki, przybył do dywizjonu z 37 Maintenance Unit zaledwie 9 dni wcześniej. Lecąc od wschodu, Spitfire tracił wysokość, aż ostatecznie rozbił się na polu należącym do Juliena Plé, na rogu ulicy Chemin du Bois de Biez. O tej porze, około 8.30, dzieci szły do szkoły i wiele z nich widziało spadającego Spitfire'a. Część młodzieży nawet zawróciła, aby zobaczyć miejsce katastrofy z bliska.

Trzy pozostałe Spitfire'y zebrały się w szyku, jednak zaraz potem ponownie zaangażowały się w walkę kołową z niemieckimi myśliwcami. Bf 109F ostrzelał Dreckiego, który odłączył się i stracił kontakt wzrokowy z dwójką pozostałych Polaków. Bełc ostrzelał jednego z atakujących Niemców, który następnie rozbił się w pobliżu jakiegoś lotniska (być może koło Merville). Sam Bełc, atakowany przez dwa inne Bf 109, uciekł w kierunku zachodnim, gdzie odnalazł Kołaczkowskiego. W drodze powrotnej do Anglii obaj ostrzelali z lotu koszącego mijane niemieckie lotnisko (niszcząc zaparkowanego tam Bf 109), dostrzeżoną na drodze pojedynczą ciężarówkę oraz holownik w porcie Boulogne. Wylądowali bezpiecznie w Northolt.

Przez ten cały czas P/O Drecki stawiał czoła zgrai niemieckich myśliwców, mocno rozochoconych perspektywą zestrzelenia go. Ścigany przez 5 lub 6 Messerschmittów skutecznie unikał wrogich pocisków. Jeden z Niemców w walce wyprzedził go i wówczas polski pilot oddał w jego kierunku serię, która zestrzeliła Messerschmitta. Wciąż lecąc na zachód, Drecki uniknął trafienia i po gwałtownym zwrocie pozostał tylko z jednym nadlatującym z naprzeciwka Niemcem. Jak średniowieczni rycerze ruszyli na siebie, ostrzeliwując się z broni pokładowej. W ostatniej chwili Drecki znurkował, podczas gdy jego wróg, śmiertelnie trafiony, spadł ku ziemi. Po tym Polak dotarł nad Kanał La Manche, na południe od Le Touquet. Wciąż ścigany był przez trzy Bf 109, które ostatecznie zawróciły. W czasie walki Drecki spalił całe swoje paliwo. Mając tego świadomość, przez radio nadał swą pozycję. Gdy silnik przerwał, wyskoczył na spadochronie. Był 15 mil od angielskiego brzegu. 40 minut później został uratowany z wody.

Dla 303 dywizjonu walka zamknęła się wynikiem 4 zestrzelonych samolotów nieprzyjaciela, ale też stratą własnego pilota. Żaden z eskortowanych bombowców nie został strącony.

Camille Vienne zbudował specjalną trumnę dla młodego pilota, który wkrótce miał świętować ukończenie 25 lat. Kilkoro ludzi próbowało zbliżyć się do płonącego wraku Spitfire'a Bondara, ale zostali przegonieni przez niemieckich wartowników. Przypuszczalnie Niemcy zabrali silnik i większe elementy samolotu do celów badawczych lub na złom. Podczas nabożeństwa odprawianego przez opata Cokelaer w kościele w Aubers (być może w niedzielę 29 czerwca) duży tłum ludzi przyszedł, aby oddać hołd zabitemu pilotowi. W szczególności wielu było Polaków, pracujących w pobliskich kopalniach węgla. Bondar został następnie pochowany na cmentarzu przy ulicy d'Herlies. 1 września 1941 r. został pośmiertnie awansowany na polski stopień porucznika.

Władysława Dreckiego śmierć dosięgła 13 września 1943 r. na Sycylii. Wcześniej jako pilot Polish Fighting Team (znanego też jako "Cyrk Skalskiego") zestrzelił nad Północną Afryką 1 niemiecki samolot na pewno i 1 uszkodził.

Marian Bełc, z 7 zwycięstwami powietrznymi na koncie, zginął 28 sierpnia 1942 r. w wypadku samolotowym podczas służby instruktorskiej w jednostce szkolenia operacyjnego 58 OTU.

Wojciech Kołaczkowski miał na koncie zestrzelonego uprzednio jednego Messerschmitta (17 czerwca 1941 r.), a dwa kolejne zniszczył 2 lipca 1941 r. oraz 13 marca 1942 r. W listopadzie 1941 r. objął dowodzenie "Kościuszkowcami" i sprawował je do maja 1942 r. Potem dowodził kolejno II i I Skrzydłem Myśliwskim. Spośród pilotów ostatniej sekcji 303 dywizjonu, lecącej nad Comines 28 czerwca 1941 r., on jeden przeżył wojnę. Zmarł w 2001 r. w Stanach Zjednoczonych.


Leclercq Jocelyn
(tłumaczenie Wojciech Zmyślony)



Przedwojenna fotografia Józefa Bondara w cywilu.

Szer. pchor. Józef Bondar na kursie unitarnym w Szkole Podchorążych Piechoty jesienią 1936 r.

Józef Bondar już w stopniu podporucznika w czasie służby w Polskich Siłach Powietrznych we Francji w 1940 r.

Spitfire IIA RF-E (P8041) z fundacyjnym napisem "Country of Northampton". Northolt, kwiecień 1941 r. Na podobnym samolocie - Spitfire IIB RF-T (P8346) - 28 czerwca 1941 r. zginął Bondar.

Stojący w miejscu upadku samolotu Bondara pomnik z pamiątkową tablicą.

Inne ujęcie pomnika. Samolot Bondara rozbił się na polu widocznym za pomnikiem.

Zbliżenie na tablicę wmurowaną w pomnik.


Źródła:
fotografie autorstwa pana Grzegorza Zaleskiego
fotografie ze zbiorów: pana Zbigniewa Charytoniuka, Instytutu Polskiego i Muzeum Sikorskiego w Londynie
materiały otrzymane dzięki uprzejmości pana Zbigniewa Charytoniuka
dokumenty z Instytutu Polskiego i Muzeum Sikorskiego w Londynie
Decuypere D., Target Z.195 [w:] MSHC 20/1990