Kapelani Polskich Sił Powietrznych


Służba duszpasterska Polskich Sił Powietrznych została utworzona 7 marca 1941 r. przy Centrum Wyszkolenia Ziemnego w Blackpool. Jej szefem został ks. mjr Rafał Gogoliński-Elston, wcześniej kapelan Centrum Wyszkolenia Lotnictwa w Lyon-Bron we Francji i 1 Pułku Lotniczego w Warszawie. 15 lipca 1941 r. na stanowisko szefa duszpasterstwa powołano ks. ppłk. Antoniego Miodońskiego. 28 listopada tego roku rozkazem Inspektoratu Sił Powietrznych służbę rozbudowano i utworzono dziewięć rejonów, z siedzibami w bazach lotniczych, gdzie stacjonowały polskie jednostki: Blackpool (Baza Sił Powietrznych i m.in. Centrum Wyszkolenia Ziemnego i Komenda Uzupełnień nr 2), Bramcote (18 Operational Training Unit), Church Stanton (316 Dywizjon Myśliwski "Warszawski"), Dunino (309 Dywizjon Współpracy "Ziemi Czerwieńskiej"), Exeter (307 Dywizjon Myśliwski Nocny "Lwowskich Puchaczy"), Hemswell (300 Dywizjon Bombowy "Ziemi Mazowieckiej" i 301 Dywizjon Bombowy "Ziemi Pomorskiej"), Lindholme (304 Dywizjon Bombowy "Ziemi Śląskiej" i 305 Dywizjon Bombowy "Ziemi Wielkopolskiej"), Newton (16 (Polish) Service Flying Training School) oraz Northolt (I Skrzydło Myśliwskie).

Później w zależności od potrzeb siedziby rejonów duszpasterskich były zmieniane, ale zawsze znajdowały się w głównych bazach polskiego lotnictwa, w których bazowały skrzydła myśliwskie, dywizjony operujące samodzielnie (np. 304 dywizjon w okresie służby w Coastal Command czy 307 dywizjon), szkoły (m.in. Cranwell, Halton, Hucknall, Newton) i niektóre inne jednostki. Swojego kapelana miały m.in. Oddział Polski w Takoradi na Złotym Wybrzeżu w Afryce, 5029 Dywizjon Budowy Lotnisk oraz baza RAF Sealand, gdzie polscy lotnicy służyli w Warsztacie Remontowym nr 1 oraz jednostce zaopatrzenia 30 Maintenance Unit. Po lądowaniu aliantów we Włoszech i Francji i przesunięciu niektórych dywizjonów polskich na lotniska na kontynencie niektóre z tych jednostek miały własnych kapelanów (318 Dywizjon Myśliwsko-Rozpoznawczy "Gdański" oraz 131 Skrzydło Myśliwskie). Służbę duszpasterską dla polskich lotników szkolących się w Szkocji w różnych ośrodkach (m.in. jednostce wyszkolenia bojowego 58 Operational Training Unit w Grangemouth) pełnił oddzielny kapelan.

W kwietniu 1944 r. szefostwo duszpasterstwa zostało włączone w skład Dowództwa Sił Powietrznych i przeniesione z Blackpool do Londynu. W tym samym roku ks. ppłk. Antoniego Miodońskiego na stanowisku głównego kapelana zastąpił ks. mjr Rafał Gogoliński-Elston.

Pierwszymi dwoma kapelanami lotniczym w Wielkiej Brytanii byli ks. ppłk Leon Broel-Plater oraz ks. kpt. Ignacy Olszewski, przybyli do Centrum Lotnictwa Polskiego w bazie RAF Eastchurch pod koniec 1939 r. lub na początku 1940 r. Po upadku Francji dołączyli kolejni, m.in. wymieniony wcześniej ks. mjr Rafał Gogoliński-Elston. Ze względu na rozbudowę polskiego lotnictwa z czasem zaistniała konieczność pozyskania nowych kapelanów. W związku z tym część z nich stosownie do potrzeb była przenoszona z 1 Korpusu Polskiego (np. ks. ppłk Antoni Miodoński służył wcześniej w 3 Brygadzie Kadrowej Strzelców). Tymczasowe oddelegowania w lotnictwa do jednostek armii także się zdarzały (np. ks. kpt. Andrzej Żyłka na przełomie lat 1942-1943 służył w 10 Pułku Strzelców Konnych). Chronologicznie ostatnim kapelanem, który trafił do lotnictwa, był ks. kpt. Antoni Murawski, przeniesiony z Jednostek Wojskowych w Wielkiej Brytanii, dokąd z kolei trafił z uwolnionej spod okupacji Francji w grudniu 1944 r.

Wszyscy kapelani lotniczy byli kapłanami rzymskokatolickimi, w przeciwieństwie do np. 2 Korpusu Polskiego, gdzie można było znaleźć kapelanów różnych wyznań. Nosili mundury lotnicze z charakterystycznymi koloratkami, a na wyłogach kołnierza oznaki kapelana wojskowego w postaci krzyża.

Poszczególnym kapelanom podlegali żołnierze służący w jednostkach wojskowych w bazach RAF, przypisanych do danego rejonu duszpasterskiego. Do ich obowiązków należało odprawianie niedzielnych i świątecznych mszy, udzielanie ślubów i chrztów, odwiedzanie chorych i rannych w szpitalach, odprawianie uroczystości pogrzebowych, a także spowiedź, opieka i wsparcie duchowe żołnierzy lotnictwa. Służba kapelanów w Wielkiej Brytanii miała specyficzny charakter. Przede wszystkim Polacy (w przeciwieństwie np. do ich brytyjskich towarzyszy broni) walczyli oddaleni od swych rodzin, często bez żadnych wiadomości na ich temat od wybuchu wojny. Jeśli nawet kontakt z rodziną udało się nawiązać, i tak u żołnierzy pozostawała troska i niepewność o przyszłość najbliższych, żyjących pod niemiecką okupacją. Kapelani musieli więc dokładać starań, aby podtrzymywać ducha w szeregach. Innym zmartwieniem polskich kapelanów był poziom moralny i edukacja religijna żołnierzy. Nietypowa sytuacja, jaką było przebywanie przez długi czas w protestanckim środowisku, powodowała, że kapelani starali się w czasie kazań i pogadanek przekazywać możliwie dużo wiadomości na temat prawd wiary katolickiej, więcej niż trzeba by w Polsce. Wielokrotnie przejmowali też obowiązki oficerów oświatowych i zajmowali się organizacją kursów zawodowych, maturalnych, językowych, zakładaniem bibliotek czy robieniem wycieczek krajoznawczych. Większość kapelanów angażowała się także w działalność charytatywną - zwłaszcza w okresie powojennym, gdy pomagali polskim cywilom na terenie Niemiec (m.in. byłym więźniom obozów koncentracyjnych i jenieckich), sierotom przybyłym ze Związku Radzieckiego czy Polakom jeńcom z Wehrmachtu (przymusowo wcielonym do armii niemieckiej). Kilku kapelanów dostało odznaczenia wojenne. Wiadomo, że ks. mjr Rafał Gogoliński-Elston został odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari, a m.in. ks. kpt. Walenty Nowacki oraz ks. kpt. Andrzej Żyłka - Srebrnymi Krzyżami Zasługi z Mieczami. Spora część kapelanów została odznaczona Medalami Lotniczymi o mniejszym prestiżu.

Podczas pracy duszpasterskiej kapelani przemieszczając się między poszczególnymi lotniskami korzystali z dostępnych samolotów łącznikowych. Maszyny te były pilotowane zwykle przez wyznaczonych do tego lotników danej jednostki (żartobliwie zwanych "ministrantami"). Ks. mjr Gogoliński-Elston aby nieść posługę duszpasterską sam pilotował samolot, latając do miejsc stacjonowania polskich lotników i pewnego razu w wyniku awarii wodował w Morzu Irlandzkim, z którego szczęśliwie został wyłowiony (jako jedyny kapelan ukończył kurs pilotażu w 1939 r.).

Po rozformowaniu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie kapelani, podobnie jak ich wierni, do wyboru mieli powrót do Polski (na co zdecydowali się nieliczni) lub wstąpienie do Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia i pozostanie na emigracji. Tak uczyniła zdecydowana większość. Kapelani włączyli się w życie polskich parafii na terenie Wielkiej Brytanii, a niektórzy wyjechali za ocean - głównie do Ameryki Południowej. Tam przyszło im kontynuować pracę duszpasterską z polską emigracją, w tym także byłymi żołnierzami Polskich Sił Powietrznych. Przynajmniej kilku było potem uczestnikami misji w krajach afrykańskich.

Poniżej znajduje się lista wszystkich kapelanów lotniczych w Anglii w latach 1940-1946. W rubryce "Uwagi" podano ich przydziały: nazwę bazy lotniczej (w wypadku bazowania na niej kilku polskich dywizjonów albo dla jednostek nieoperacyjnych) lub numer dywizjonu (gdy w danej bazie był tylko jeden dywizjon); wykaz przydziałów może być niepełny.

Stopień Nr ewid. Nazwisko, imię Dywizjon
ks. kpt. (G/Cpt)P-1509Bombas LudwikBlackpool
ks. ppłk (W/Cdr)76629Broel-Plater LeonEastchurch
ks. dr kpt. (S/Ldr)P-2558Czembor-Jerzyński Franciszek25 (P)EFTS
ks. mjr pil. (W/Cdr)P-1247Gogoliński-Elston RafałBlackpool; Szef Duszpasterstwa PSP
ks. kpt. (S/Ldr)P-1988Kącki FranciszekFaldingworth
ks. kpt. (S/Ldr)P-1510Kończewski Marian307 dywizjon, 304 dywizjon
ks. mjr (S/Ldr)P-1255Kotowski MaksymilianWeeton, Takoradi, Hemswell, Blackpool, Cammeringham
ks. kpt. (S/Ldr)P-1508Kowalkowski Alojzy16 (P)SFTS, 18 OTU, 10 OTU, 5029 dywizjon
ks. kpt. (S/Ldr)P-2556Krachulec BolesławCranwell, Halton
ks. ppłk (G/Cpt)P-1533Miodoński AntoniBlackpool; Szef Duszpasterstwa PSP
ks. kpt. (S/Ldr)P-3000Murawski AntoniBlackpool, 133 Skrzydło Myśliwskie
ks. kpt. (S/Ldr)P-1511Nowacki Walenty309 dywizjon, I Skrzydło Myśliwskie
ks. kpt. (S/Ldr)P-1512Ostaniewicz StefanBlackpool, Henlow, Northolt, 309 dywizjon, Sealand
ks. kpt. (S/Ldr)76832Olszewski IgnacyEastchurch, Hemswell, Swinderby
ks. mjr (S/Ldr)P-1416Sasinowski MikołajSyerston, Lindholme, Cranwell, Halton
ks. dr kpt. (S/Ldr)P-1513Starostka Jan307 dywizjon
ks. kpt. (S/Ldr)P-2555Stempor WilhelmIII Skrzydło Myśliwskie
ks. kpt. (S/Ldr)P-1640Stolarek Konrad307 dywizjon, 133 Skrzydło Myśliwskie
ks. kpt. (S/Ldr)P-2557Stopa Adolf307 dywizjon
ks. kpt. (S/Ldr)P-2173Szkatuła Jan315 dywizjon, 305 dywizjon
ks. kpt. (S/Ldr)P-2010Szymurski Kazimierz304 dywizjon
ks. kpt. (S/Ldr)P-1422Walkowski Szczepan18 OTU, 16 (P)SFTS
ks. dr kpt. (S/Ldr)P-1702Zawidzki Józef307 dywizjon
ks. mjr (S/Ldr)P-1328Żyłka AndrzejBlackpool, 318 dywizjon

Wśród kapłanów Polskich Sił Powietrznych w wielu publikacjach mylnie wymieniane jest nazwisko ks. kpt. Tomasza Samulskiego, który był w rzeczywistości kapelanem armii. Nieporozumienie wywołała jego tragiczna śmierć, do jakiej doszło 24 września 1944 r. Tego dnia ks. Samulski odwiedzał znajomego kapelana w 305 Dywizjonie Bombowym "Ziemi Wielkopolskiej" na lotnisku Lasham. Został zabrany na lot treningowy na pokładzie samolotu Mosquito FB.VI (PZ302) przez por. pil. Antoniego Widawskiego. W powietrzu doszło do zderzenia z Mosquito FB.VI SM-Q (LR262) z brytyjską załogą w składzie pilot F/Sgt Basil J. Hogg i obserwator Sgt Alan J. Tucknott. Oba samoloty spadły i rozbiły się w rejonie lotniska. Wszyscy czterej obecni na pokładach zginęli. Świadkiem tej katastrofy był kpt. obs. Mieczysław Pruszyński, który opisał to potem w swoich wspomnieniach:

Dwudziestego trzeciego września 1944 zameldowałem swe przybycie w 305 dywizjonie. Na pierwsze zetknięcie ze śmiercią nie czekałem długo. Już następnego dnia, gdy na lotnisku oglądałem przydzieloną naszej załodze maszynę, byłem świadkiem przejmującej sceny, jak nad lotniskiem dwie maszyny dywizjonu zderzyły się ze sobą w powietrzu. Jedna z maszyn wpadła z tyłu na drugą i odrąbała jej kawałek kadłuba z ogonem i sterami. Okaleczona maszyna siłą bezwładu pędziła jeszcze przed siebie setkę metrów, po czym pochyliła się, skręciła, wpadła w korkociąg i runęła w stronę ziemi, pędząc coraz to szybciej, szybciej. Nikt z niej nie zdążył wyskoczyć. Zamknąłem oczy, by nie widzieć, jak masa ośmiu ton z dwoma ludźmi w środku roztrzaska się o ziemię. Ziemia tylko od uderzenia drgnęła, usłyszałem głuchy wybuch i słup czarnego dymu wzbił się w niebo. Tymczasem drugie Mosquito przeleciało jeszcze z pół mili, już łudziłem się, że pilot zdoła opanować maszynę, gdy naraz i ona skręciła się raptownie, pochyliła jakby do piki, wpadła w korkociąg i skrętami coraz szybszymi pędziła do ziemi. Znów głuche uderzenie o ziemię, znów wybuch i słup czarnego dymu wzniósł się pod chmury. Zginęła wtedy jedna z angielskich załóg dywizjonu, sierżanci Hogg i Tucknott, oraz dwu Polaków, kapitan Widawski oraz ksiądz Samulski, kapelan z armii lądowej, który przyjechał w odwiedziny do naszego dywizjonowego kapelana i chciał zażyć przyjemności lotu Moskitem.

Relacje o kapelanach lotnictwa znaleźć można w powojennych wspomnieniach polskich lotników. Księży zwykle wspominano z sympatią, zapamiętując ich dobroć, działalność charytatywną, a także troskę o moralność swoich "owieczek". Mjr obs. Zygmunt Wasilewski, latem 1940 r. dowódca przybyłego do Wielkiej Brytanii zgrupowania szeregowców lotnictwa, w swym pamiętniku humorystycznie zanotował na ten temat:

Ksiądz W., najmilszy księżulek, jakiego znam, miał po obiedzie pogawędkę z żołnierzami. Prosił ich, poczciwina. błagał i zaklinał na wszystko, żeby zachowanie ich było nadal takie jak dotąd, żeby nie dawali powodu do zgorszenia, przeciwnie - żeby byli przykładem, żeby pamiętali, że są Polakami, żeby ugruntowali dobrą opinię, jaką mają o nas Anglicy i żeby, nade wszystko, zachowywali się skromnie.
- Pamiętajcie, kochani chłopcy, bądźcie skromni. Idźcie sobie na przechadzkę na bulwary, do ogrodów i parków, idźcie do iluzjonów, przejedźcie się tramwajem. Nie chodźcie tylko w okolicę mostu Alberta na rzece Clyde, bo tam spacerują te, tego... hm, no wiecie... te kobiety, co to lekko się prowadzą. Nie chodźcie tam, bądźcie skromni. Pamiętajcie! Przyrzekacie, że tam nie pójdziecie? No, przyrzeknijcie!
- Przyrzekamy! - wrzasnęło jak jeden siedemdziesięciu ośmiu polskich żołnierzyków. No i stało się! Wieczorem w okolicach mostu Alberta na rzece Clyde spacerowało siedemdziesięciu ośmiu żołnierzy i dwóch oficerów: "Suchy" jako inspekcyjny i ja jako kronikarz.

Czasami jednak nadgorliwość kapelanów irytowała żołnierzy. Kpt. pil. Tadeusz Wierzbowski, służący w latach 1942-1944 jako instruktor w szkole w Hucknall, po ślubie miał problemy, gdyż jego żona była wyznania anglikańskiego. Wspomina on m.in.:

(...) w Hucknall mieszkaliśmy [z żoną - przyp. W.Z.] razem tylko stosunkowo krótki czas, bo zawsze było trudno znaleźć mieszkanie. Raz pamiętam, mieliśmy wizytę od katolickiego księdza (Polaka), który odmówił wejścia do naszego mieszkania z powodu, że my mieszkaliśmy w "nieczystym domu", ponieważ mieliśmy tylko cywilny ślub!

Kapelana bazy RAF Faldingworth Wierzbowski zapamiętał natomiast tak:

W Faldingworh mieliśmy księdza, który był bardzo przyjemny i popularny wśród całego personelu na lotnisku. Ksiądz Kącki był naprawdę rozsądnym człowiekiem i jego służbowymi zajęciami były niedzielne nabożeństwa, odwiedzanie rodzin zaginionych i, co ja dobrze pamiętam, (...) podawanie szklanki rumu (...) wszystkim członkom załóg, które wracały z lotów bojowych.

Jego kolega z załogi, plut. bomb. Czesław Blicharski, o Kąckim pisał natomiast:

My w dywizjonie mieliśmy kontakt z kapelanem szczególnie przy powrotach z lotów operacyjnych. Nasz kapelan 300 dywizjonu ks. Franciszek Kącki zawsze czekał na nas (do ostatniego wracającego) w sali odpraw w towarzystwie m.in. oficera wywiadu, w pobliżu tacy, na której stała butelka whisky. Zawsze uśmiechnięty, zawsze szczerze zainteresowany tymi, z którymi w danej chwili rozmawiał. (...)

Mjr pil. Wacław Król w swoich książkowych wspomnieniach kilkakrotnie opowiadał o kapelanach. Omawiane poniżej wydarzenie miało miejsce pod koniec czerwca 1942 r., gdy Król służył w 316 Dywizjonie Myśliwskim "Warszawskim":

Jedną z cech uchodźców polskich w mundurach była religijność. O nas lotników dbano bardzo, abyśmy w zaspokojeniu potrzeb w tej dziedzinie nie ponosili uszczerbku. I dlatego w każdą niedzielę przyjeżdżał do nas na lotnisko Heston kapelan wojskowy i o naznaczonej godzinie w baraku personelu lub na świeżym powietrzu odprawiał mszę przy naprędce skleconym ołtarzu. Najczęściej zjawiał się u nas ks. kpt. Stolarek, morowy i lubiany przez wszystkich kapłan. Potrafił zachęcić personel obu dywizjonów, aby przybywał tłumnie na jego nabożeństwa.

Pod koniec czerwca otrzymaliśmy poufną informację, że wkrótce zostaniemy przeniesieni całym skrzydłem na lotnisko Croydon, skąd będziemy brać udział w ważnej operacji nad północną Francją. Na wszystkich lotniskach południowej Anglii miały być również skoncentrowane myśliwskie dywizjony RAF. Domysłów na temat tej operacji było bardzo dużo, ale nikt konkretnie nic właściwie nie wiedział. Z tej okazji, że opuszczamy Heston na kilka lub kilkanaście dni, w sobotę zorganizowano w salach kasyna party - towarzyskie spotkanie. A na takim spotkaniu, wiadomo, powo dla słabych głów, dla tęższych wino albo gin i whisky z wodą sodową lub bez wody, dla smakoszy zaś rum "Jamajka". Już o północy ktoś zaproponował pokera. Gra przedłużyła się do świtu.

O godzinie dziewiątej trzeba było gremialnie pójść na niedzielne nabożeństwo, by nie robić przykrości księdzu Stolarkowi, który również uczestniczył z nami we wczorajszej party. Nabożeństwo odprawiał przybyły z nim ks. Nowacki. Personel był raczej senny niż skupiony nad modlitwą. Stolarek wyszedł z tacą, obszedł najpierw tylne szeregi wiernych, mechaników i tych, co się spóźnili na nabożeństwo. Dziękując każdemu za ofiarę, zbliżył się wreszcie do pierwszego rzędu ławek, gdzie siedziała starszyzna z obu dywizjonów, a między innymi obok siebie Gnyś i Łapka z 302, Żurakowski i ja z 316 dywizjonu. Gnyś, jakby się obudził ze snu, spojrzał na Łapkę i położył na tacy pół korony (dwa i pół szylinga). Łapka uśmiechnął się i obok monety Gnysia położył dwie monety po pół korony. Spojrzał przy tym na mnie i Żurakowskiego. Zorientowałem się w mig: grają w pokera i najwyraźniej przebijają się. Janusz nie mając nic zdrożnego na myśli, bo był wysoce religijny, wysupłał z portmonetki banknot dziesięcioszylingowy i w skupieniu złożył go na kupce monet. Wiadomo, dowódca dywizjonu powinien ofiarowywać najwyższe daniny na zbożne cele. Łapka i Gnyś aż poruszyli się niespokojnie na ławce ze zdziwienia i wlepili we mnie wzrok. A mnie błyskawicznie przyszła do głowy myśl, że muszę ich przebić, tak jak w pokerze. Zresztą wczoraj ograłem wszystkich i trzeba było za to Bogu w jakiś sposób podziękować. Wśród ciszy religijnej i spojrzeń wiernych łącznie z samym kapłanem, opanowując się, wyjąłem z prawej kieszeni munduru, w której przechowywałem wygrane w karty pieniądze, niebieski banknot jednofuntowy i przykryłem nim banknot Janusza.
- Bóg zapłać! - usłyszałem głos Stolarka. Udawał, że nic nie rozumie.

Zdumienie odmalowało się nawet na twarzy Żurakowskiego.

Długo potem opowiadano sobie ze śmiechem, jak to 302 dywizjon zagrał w pokera z 316 na nabożeństwie, do której to gry skaptowano nowego gracza, dowódcę "Szakali". O tym, kto wygrał tę grę najwyższym przebiciem, wszystkim było wiadomo.

W innym miejscu jego książki znajduje się wspomnienie Króla dotyczące jego ślubu z narzeczoną jeszcze z przed wojny, Leokadią Pomorską. Sakramentu udzielił im kapelan 131 Skrzydła Myśliwskiego (którym wówczas dowodził właśnie Król), ks. kpt. Walenty Nowacki:

8 grudnia 1945 roku była sobota, dzień bez wiatru. Po południu zaczął prószyć śnieg. Do wieczora pokrył już białym kobiercem szosę wiodącą z Ahlhorn w kierunku na Cloppenburg.

Z Ahlhorn wyruszyliśmy kilka minut przed godziną osiemnastą. Drzewa przydrożne okryte były białym puchem, reflektory Mercedesa muskały bajecznie ośnieżone ściany sosnowego korytarza leśnego, w którym biegła prosta szosa. Loda przytulała się do mnie, a trzymając mnie za rękę, coś do mnie mówiła. Myśli moje błądziły po gmatwaninie wspomnień ostatnich, wojennych lat. Aż dziw, że jesteśmy znów razem, że doczekaliśmy wreszcie wielkiego, naszego dnia - dnia ślubu, który za kilkanaście minut miał się odbyć w wiejskim kościele we wsi Bethen.

Kościół był pełen ludzi - kolegów, podwładnych i rodzin wojskowych. Organy grały weselną melodię. Kapelan Nowacki był bardzo uroczysty, z twarzy jego biło radosne zadowolenie, że to on właśnie nałożył złote obrączki na nasze palce i pobłogosławił nasz związek małżeński.

A potem odbieraliśmy setki serdecznych gratulacji, ucałowań i uścisków od otaczającego nas tłumnie grona przyjaciół. W dwie godziny później odbyła się w kasynie oficerskim druga część uroczystości. Były naturalnie toasty i wiwaty, przemowy i staropolskie "sto lat".

Wojciech Zmyślony



Ołtarz w hangarze w bazie RAF Swinderby. Od lewej lotnicy 300 Dywizjonu Bombowego "Ziemi Mazowieckiej": por. naw. Czesław Dej, sierż. strz. Alfons Kowalski i ppor. naw. Nikodem Koziński. Początek 1941 r.

Ks. kpt. Mikołaj Sasinowski, kapelan bazy RAF Syerston, gdzie stacjonowały 304 Dywizjon Bombowy "Ziemi Śląskiej" i 305 Dywizjon Bombowy "Ziemi Wielkopolskiej", podczas wizyty z nabożeństwem w 308 Dywizjonie Myśliwskim "Krakowskim". Przed polowym ołtarzem widoczne jest duże godło tej ostatniej jednostki. Baginton, 2 marca 1941 r.

Od lewej: ks. ppłk Antoni Miodoński, ks. bp gen. dyw. Józef Gawlina, ks. mjr Konstanty Pogłódek oraz ks. kpt. Ludwik Bombas. Fotografię wykonano 13 czerwca 1941 r. w Perth z okazji jubileuszu kapłańskiego ks. Pogłódka. Wkrótce Miodoński i Bombas zostali przeniesieni do Polskich Sił Powietrznych i przywdziali stalowe mundury.

Oficerowie 307 dywizjonu. Siedzą od lewej: por. obs. Kazimierz Prędecki, kpt. pil. Zbigniew Gołoński, F/Lt Male, ks. kpt. Marian Konczewski, ks. kpt. Jan Starostka, mjr pil. Jerzy Antonowicz, por. pil. Antoni Alexandrowicz, por. pil. Mieczysław Lewandowski, por. pil. Ryszard Zwoliński, por. tech. Wilhelm Gierasimowicz, por. robs. Lech Karwowski. W drugim rzędzie od lewej: F/O Holt, por. pil. Marceli Neyder, F/O McDonald, kpt. robs. Stanisław Sawczyński, ppor. pil. Stefan Podgórski, por. robs. Jan por. Mika, por. robs. Stanisław Puzyna, por. pil. Stanisław Szablowski, por. tech. Władysław Zaremba, por. tech. Stanisław Kownacki, por. pil. Stanisław Andrzejewski, ppor. pil. Stefan Maxymowicz-Raczyński, por. pil. Jerzy Damsz, por. robs. Stanisław Szkop. W trzecim rzędzie od lewej: por. pil. Jan Maliński, por. tech. Mieczysław Murzyński, por. tech. Stanisław Reutt, por. robs. Jerzy Łazarowicz, por. pil. Grzegorz Bukowiecki, por. pil. Witold Gayzler, por. robs. Włodzimierz Pfleger, por. pil. Czesław Hrynaszkiewicz, ppor. robs. Mieczysław Świerz. Exeter, 10 września 1941 r.

Ks. bp gen. dyw. Józef Gawlina (w środku) w towarzystwie kapelana Polskich Sił Powietrznych, prawdopodobnie ks. kpt. Maksymiliana Kotowskiego (kapelana Oddziału Polskiego w Takoradi), podczas inspekcji oddziałów na Bliskim Wschodzie. Kair, marzec 1942 r.

Do smutnych obowiązków kapelanów należało odprawianie pogrzebów. Na zdjęciu pogrzeb na cmentarzu w Newark-on-Trent załogi Wellingtona z jednostki wyszkolenia bojowego 18 Operational Training Unit w Bramcote (ppor. pil. Jerzy Polczyk, kpt. pil. Czesław Kujawa, por. naw. Tadeusz Biegański, sierż. rtg. Jan Sadowski, kpr. strz. Jan Tokarzewski) zabitej 30 stycznia 1942 r. w wypadku. Kapelanem z lewej jest ks. kpt. Alojzy Kowalkowski. Newark-on-Trent, luty 1942 r.

Inne ujęcie z pogrzebu ppor. pil. Jerzego Polczyka, kpt. pil. Czesława Kujawy, por. naw. Tadeusza Biegańskiego, sierż. rtg. Jana Sadowskiego i kpr. strz. Jana Tokarzewskiego. Newark-on-Trent, luty 1942 r.

Odprawiana przez jednego z kapelanów, być może ks. kpt. Alojzego Kowalkowskiego msza dla lotników jednostki wyszkolenia bojowego 18 Operational Training Unit z okazji święta narodowego. Bramcote, 3 maja 1942 r.

Msza z okazji święta 306 Dywizjonu Myśliwskiego "Toruńskiego", będącego zarazem drugą rocznicą istnienia jednostki. Ołtarz, przy którym odprawiano mszę, został tradycyjnie ustawiony między dwoma samolotami, w tym wypadku niedawno otrzymanymi Spitfire'ami IX. Northolt, 4 września 1942 r.

Fotografia pilotów 306 dywizjonu po spotkaniu z ojcem Justynem Figasem, prowincjałem zakonu franciszkanów i działaczem polonijnym z Buffalo w Stanach Zjednoczonych. Od lewej: plut. Zygmunt Rozworski, kpr. Mieczysław Lurzyński, nierozpoznany, sierż. Witold Krupa, ppor. Jerzy Polak (na skrzydle), por. Olgierd Sobiecki, o. Figas, por. Antoni Krąkowski (na silniku), kpt. Kazimierz Rutkowski, ks. mjr Antoni Miodoński (szef duszpasterstwa PSP), sierż. Jan Śmigielski (na skrzydle), por. Jan Kurowski, ppor. Józef Jeka, por. Sergiusz Szpakowicz (na skrzydle), ppor. Grzegorz Sołogub, ppor. Władysław Potocki (na skrzydle), ks. kpt. Walenty Nowacki (kapelan bazy RAF Northolt), plut. Arkadiusz Bondarczuk i por. Józef Gil. Northolt, 24 września 1942 r.

Inne ujęcie z wizyty w 306 dywizjonie ojca Justyna Figasa. Na ziemi od prawej: Józef Żulikowski, por. Józef Gil, plut. Arkadiusz Bondarczuk, ks. kpt. Walenty Nowacki, ppor. Grzegorz Sołogub, por. Jan Kurowski, ks. mjr Antoni Miodoński, o. Figas, por. Olgierd Sobiecki, nierozpoznany, kpr. Mieczysław Lurzyński, sierż. Witold Krupa, plut. Zygmunt Rozworski. Na samolocie od prawej: ppor. Władysław Potocki, ppor. Józef Jeka, ppor. Jerzy Polak (zasłonięty), por. Sergiusz Szpakowicz, sierż. Jan Śmigielski, por. Antoni Krąkowski. Northolt, 24 września 1942 r.

Ppor. Władysław Potocki (z prawej) żartujący z kapelanem bazy RAF Northolt ks. kpt. Walentym Nowackim (w środku na dole). Z lewej strony por. Grzegorz Sołogub, na skrzydle (od lewej) ppor. Jerzy Polak, por. Sergiusz Szpakowicz i por. Antoni Krąkowski (na górze). Northolt, 24 września 1942 r.

Msza polowa odprawiona z okazji święta 307 dywizjonu przed ołtarzem ustawionym pomiędzy dwoma Beaufighterami VIF. Przy ołtarzu stoi ks. kpt. Jan Starostka, plecami do obiektywu zwrócony jest ks. ppłk Antoni Miodoński (w białej sutannie). Exeter, 10 września 1942 r.

Pogrzeb dowódcy 307 Dywizjonu Myśliwskiego Nocnego mjr. pil. Jana Michałowskiego i por. robs. Stanisława Szkopa na Higher Cemetery. Księża widoczni na zdjęciu to kapelani 307 dywizjonu - ks. kpt. Marian Konczewski (z lewej) i ks. kpt. Jan Starostka. Exeter, 24 marca 1943 r.

Msza z okazji święta 305 dywizjonu. Hemswell, 25 kwietnia 1943 r.

Pogrzeb gen. Władysława Sikorskiego - w drodze na cmentarz w Newark-on-Trent, od prawej: drugi ks. bp gen. dyw. Józef Gawlina, czwarty ks. ppłk Antoni Miodoński (szef Duszpasterstwa PSP). 16 lipca 1943 r.

Msza odprawiana przez ks. bp. Józefa Gawlinę z okazji święta 317 dywizjonu. Po mszy odbyło się uroczyste wmurowanie wotum polskich lotników w Katedrze Westminsterskiej w Londynie. Northolt, 16 marca 1944 r.

Ks. kpt. Alojzy Kowalkowski, kapelan Polskich Sił Powietrznych, w towarzystwie szkolących się polskich WAAF-ek. Wilmslow. Maj 1944 r.

Grupka polskich dziewcząt sfotografowanych podczas kursu rekruckiego w towarzystwie kadry instruktorskiej i kapelana, ks. kpt. Alojzego Kowalkowskiego (stoi trzeci od lewej, przysłonięty). Wilmslow, maj 1944 r.

Uroczystość zakończenia kursu rekruckiego dla polskich WAAF-ek. W środku ks. kpt. Alojzy Kowalkowski, z lewej polska komendantka PLSK, mjr Helena Paszkiewicz. Wilmslow, maj 1944 r.

Nie wszędzie polscy lotnicy mogli korzystać z posługi polskich kapelanów. Na zdjęciu katolicy-absolwenci kursu w 4 Air Observer School RCAF (w tym kilku Polaków) z kapelanem RAF lub RCAF. Od lewej ósmy stoi LAC Edmund Miterski. Od lewej przykucnięci: Cpl Roman Piaskowski (trzeci), LAC Bernard Nowak (siódmy) i LAC Czesław Blicharski (ósmy). London, Ontario, 26 stycznia 1944 r.

Kondukt żałobny z trumnami. Z lewej strony kapłan odprawiający ceremonię pogrzebową, kapelan 131 Skrzydła Myśliwskiego ks. kpt. Walenty Nowacki. St. Denijs-Westrem, styczeń 1945 r.

Złożenie ciał pięciu lotników 131 Skrzydła Myśliwskiego na cmentarzu katolickim w St. Denijs-Westrem (po wojnie wszystkich ekshumowano na Polski Cmentarz Wojenny w Lommel). Nad trumnami przemawia kapelan skrzydła, ks. kpt. Walenty Nowacki. St. Denijs-Westrem, styczeń 1945 r.

Wycinek grupowego zdjęcia 133 Skrzydła Myśliwskiego z okazji Wielkanocy. W środku szef duszpasterstwa ks. mjr Rafał Gogoliński-Elston. Towarzyszą mu dowódcy jednostek (z odznakami pilota), od lewej: kpt. Tadeusz Andersz (dowódca 315 Dywizjonu Myśliwskiego "Dęblińskiego"), ppłk Tadeusz Rolski (dowódca 133 Polowego Portu Lotniczego), kpt. Antoni Głowacki (dowódca 309 Dywizjonu Myśliwskiego "Ziemi Czerwieńskiej" i mjr Kazimierz Rutkowski (dowódca 133 Skrzydła Myśliwskiego). Andrews Field, 1 kwietnia 1945 r.

Przy Mustangu IV z wymalowanym pod kabiną godłem 303 Dywizjonu Myśliwskiego im. Tadeusza Kościuszki pozują: z prawej kpt. Janusz Franckiewicz, z lewej ks. kpt. Wilhelm Stempor. 1945 r.

Ks. kpt. Wilhelm Stempor, kapelan III Skrzydła Myśliwskiego w kabinie Mustanga IV z 303 Dywizjonu Myśliwskiego im. Tadeusza Kościuszki. 1945 r.

Ks. kpt. Wilhelm Stempor w trakcie odprawiania mszy dla lotników III Skrzydła Myśliwskiego. 1945-1946 r.

Ks. kpt. Wilhelm Stempor w trakcie odprawiania mszy dla lotników III Skrzydła Myśliwskiego (inne ujęcie). 1945-1946 r.

Ks. kpt. Wilhelm Stempor otoczony przez personel latający i naziemny 303 Dywizjonu Myśliwskiego im. Tadeusza Kościuszki. 1945-1946 r.

Ks. kpt. Andrzej Żyłka (trzeci od lewej) wśród lotników 318 dywizjonu, od lewej: por. Jerzy Paczuski, kpt. Zbigniew Moszyński, por. Jan Grodziński, por. Wincenty Miniszewski (wszyscy piloci), por. inż. Józef Krzywonos. Sesto, 28 grudnia 1945 r.

Chor. Antoni Murkowski (z lewej) oraz ppor. Zygmunt Jaeschke przed łącznikowym Piperem Cub, którym co niedzielę kapelan 133 Skrzydła Myśliwskiego, ks. kpt. Antoni Murawski, "wożony" był na msze do innych baz RAF. Samolot pilotowali zwykle Jaeschke i por. Kazimierz Zielonka.

Ślub dowódcy eskadry "A" 302 dywizjonu, kpt. Jerzego Szymankiewicza, z Hanną z domu Frelek. Niemcy, 1945 r.

Pogrzeb załogi ppłk. pil. Romualda Sulińskiego na Cmentarzu Lotników Polskich w Newark-on-Trent. Nad grobem stoi ks. kpt. Franciszek Kącki. 4 lutego 1946 r. w wyniku uderzenia pioruna Lancaster I BH-U (PA269) z siedmioosobową załogą rozbił się w rejonie miejscowości Wigston Magna.

Msza w hangarze (ołtarz pod przednią wieżyczką Lancastera) z okazji święta dywizjonu. Faldingworth, 1 lipca 1946 r.

Ks. kpt. Maksymilian Kotowski, kapelan Oddziału Polskiego w Takoradi, bez koloratki, za to w mundurze tropikalnym.

Ks. ppłk Antoni Miodoński, szef duszpasterstwa Polskich Sił Powietrznych.

Ks. kpt. Franciszek Mientki (szef duszpasterstwa 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej) oraz ks. kpt. Franciszek Kącki, kapelan lotniczy w bazie RAF Faldingworth. Zdjęcie wykonano 26 października 1944 r.

Ks. kpt. Andrzej Żyłka, kapelan 318 Dywizjonu Myśliwsko-Rozpoznawczego "Gdańskiego".

Ks. kpt. Wilhelm Stempor, kapelan 303 Dywizjonu Myśliwskiego im. Tadeusza Kościuszki, z baretką Medalu Lotniczego na piersi.

Duszpasterz 131 Skrzydła Myśliwskiego, ks. kpt. Walenty Nowacki, przedstawiony na naściennym malunku w roli okrutnego inkwizytora.

Czasami kościelne sprawy lotników były załatwiane przez kapelanów armii. Tu metryka zawarcia małżeństwa wystawiona 24 lipca 1945 r. w Edynburgu przez ks. mjr. Zdzisława Oberyńskiego (kapelana Jednostek Wojskowych w Wielkiej Brytanii) małżonkom chor. pil. Janowi Cholewie (301 Dywizjon Bombowy "Ziemi Pomorskiej") i och. Alicji Kruszewskiej z Pomocniczej Wojskowej Służby Kobiet.

Zamieszczona w "Dzienniku Polskim" z 2 marca 1946 r. informacja o mszy żałobnej za kpr. strz. Stanisława Cwenara odprawianej przez ks. kpt. Franciszka Kąckiego w Faldingworth.

Odpis aktu urodzenia wystawiony przez ks. kpt. Franciszka Kąckiego dla plut. bomb. Czesława Blicharskiego w okresie jego służby w Polskim Korpusie Przysposobienia i Rozmieszczenia w 1948 r.

Wycinki z prasy argentyńskiej i polonijnej dotyczące śmierci w wypadku samochodowym ks. Szczepana Walkowskiego 8 czerwca 1969 r. Walkowski, w czasie wojny kapelan PSP, po emigracji do Argentyny był znanym działaczem polonijnym oraz organizatorem życia religijnego i kulturalnego.


Źródła:
materiały otrzymane dzięki uprzejmości: pana Czesława Blicharskiego, pani Joanny Całusińskiej, pana Roberta Gretzyngiera, pana Krzysztofa Kowalkowskiego, pana Daniela Rolskiego, pana Józefa Sawoszczyka (dzięki uprzejmości Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce), pana Tadeusza Rybaka (dzięki uprzejmości pana Piotra Sikory), pana Stanisława Skalskiego (dzięki uprzejmości pana Wojciecha Sankowskiego), pana Bogusława Szwedo, pana Tadeusza Wierzbowskiego
fotografie ze zbiorów: pana Czesława Blicharskiego, pani Agaty Eychler, pana Zygmunta Jaeschke, pana Józefa Krzywonosa, pani Małgorzaty Kuczkowskiej, pana Jana Malińskiego, pana Jerzego Mencla (dzięki uprzejmości pana Roberta Gretzyngiera), pana Stanisława Polczyka, pana Tadeusza Rybaka (dzięki uprzejmości pana Piotra Sikory), pana Wojciecha Sankowskiego, pana Józefa Sawoszczyka (dzięki uprzejmości Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce)
Cynk J. B., Polskie Siły Powietrzne w wojnie 1943-1945, AJ-Press, Gdańsk 2002
Król W., Mój Spitfire WX-L, Wydawnictwo MON, Warszawa 1975
Krzystek T. J., Personel PSP w Wielkiej Brytanii 1940-1947, Agencja Lotnicza ALTAIR, Warszawa 2007
Matusiak W., Gretzyngier R., Zieliński J., Lotnictwo polskie na Zachodzie 1939-1947, ZP Grupa, Warszawa 2007
Mientki F., Bóg i Ojczyzna, Instytut Prasy i Wydawnictw Novum, Warszawa 1987
Pruszyński M., W Tobruku, w Narwiku i w Moskicie, Wydawnictwo "Panteon", Warszawa 1948
Romejko A., Polscy kapelani wojskowi w Wielkiej Brytanii [w:] Duchowieństwo polskie w świecie, Toruń 2002
Wasilewski Z., Obyś żył w ciekawych czasach, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1958